Moi Goście

2005
sierpień
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad



Choć tyle czasu
minęło od wypadku,
dalej trudno mi się pogodzić
z tym że nigdy nie wyjdę z domu.
Pozostaje mi tylko patrzeć,
jak żyją inni.






15:42:17 2005-08-15

Za firanką, za ścianą - natchnienie
Wakacje to fantastyczny okres dla takiego osobnika jak ja. Do ludzi przyjeżdża rodzina, znajomi... Obcy w w domu stawiają nas przed zaskakującymi sytuacjami.
Do małżeństwa z szóstego piętra przyjechała para. Od pierwszego dnia ich pobytu w tym domu napięcie wzrosło do granic możliwości. Najpierw para już pierwszej nocy nie żałowała odstapionego im przez gospodarzy małżeńskiego łoża i głośno dawała wyraz swoim namiętnościom. Ja widziałem ich za ledwo zasłoniętą firanką, a gospodarze z uszami przy ścianie odzielającej ich czasową sypialnię od tamtych. Rano atmosfera była jeszcze bardziej gęsta, kiedy podczas śniadania goście większość czasu spędzili na całowaniu się i wzajemnym karmieniu. Zdegustowani gospodarze poprzestali na głupich uśmieszkach. Dzień spędzili poza domem, wrócili dopiero późno wieczorem i w nocy cała akcja się powtórzyła. Trzeciego dnia goście nieprzestając się obcałowywać wyjechali żegnani przez wyraźnie zadowolonych gospodarzy. Jeszcze się dobrze drzwi za tamtymi nie zamknęły, jeszcze nie zdążyli wyjść z klatki, kiedy gospodarze dosłownie pobiegli do swojej ukochanej sypialni i nie wyszli stamtąd aż do dnia następnego. Chyba ich natchnęło...

skomentuj (8)



15:02:59 2005-04-18

PAPIESKIE OKNA
W wielu spośrod okien, które obserwuję pojawiły się w ostatnim czasie elementy związaane z osobą papieża. Najczęściej zdjęcia przyklejone do szyb, czasem krucyfiksy, albo matki boskie. Wszystkie te symboliczne znaki przywiązania moich sąsiadów do samego papieża jak i chęć wzięcia udziału w wielkim, narodowym wydrzeniu po jakimś czasie powoli zaczęły wrastać w mieszkania. Zdarza się bowiem, że czasem pewne rzeczy zostawiamy na bardzo długo takimi, jakimi są przez zapomnienie i przyzwyczajenie.

I tak na czwartym piętrze stojący na oknie krzyż stał się podstawą, rodzajem ramy, dla rośliny w rodzaju winorośli, która stała obok. Rozbudzona zwiększoną ilością światła słonecznego roślina zaanektowała ramiona krzyża łapiąc je najpierw wąsami, a potem oplatając świeżą odnogą.

Na piątym ktoś postawił świecę w kształcie Matki Boskiej i zdaje się, że nie wziął pod uwagę, że ma południowe okna. Głowa postaci pochyliła się jeszcze bardziej, zaś rysy lekko zamazały.

Wreszcie na dziesiątym zdjęcie Papieża było przyklejone do szyby, w pokoju dziecinnym. Ok 4-5 letni mieszkaniec tego pokoju namalował słoneczko, chmurki i pieska na drugiej stronie zdjęcia, przez co, gdy świeci słońce Papież ma oczy w chmurach, słońce skrzy się na piusce, a piesek szczeka wprost przed jego usmiechniętymi ustami.

Tak mi się wydaje, że coś w tym jest... pięknego.

skomentuj (8)



09:32:33 2005-03-31

CAŁE ŻYCIE ZA OKNEM TO MAŁO
Nie wiem dokłądnie ile osób mieszka w zasięgu moich "długich' oczu. Zwłaszcza, że ostatnio panuje duży ruch mieszkaniowy. Jedni się wprowadzają, inni znikają. Jedno jednak jest pewne, że wszyscy Ci ludzie tworzą własne małe światy, które warte są zobaczenia. Część z tych światów jest zła. Panują w nich strach, przemoc, gniew, nienawiść, złośliwość i rozpacz. Drugą grupę tworzą światy zamieszkane przez "androidy". To światy ludzi, którzy są zimni i obojętni, puści i wypaleni. To ludzie, którzy nie krzywdzą się nawzajem tylko dlatego, że się nie zauważają. Trzecia grupa światów to miejsca dobra. Miejsca, gdzie widać wzajemne zrozumienie, miłość i zaufanie. Takich miejsc jest oczywiście mało. Niestety jest ich mniej nawet niż miejsc, gdzie panuje zło.
Wszystkie te światy na siebie odziałują.
"Androidy" spod szóstki przypadkiem wpadają na swoich sąsiadów spod trójki, którzy należą do świata dobra. Spotkanie na ulicy trwa chwilę, jednak dzięki wewnętrznemu blaskowi, jaki bije od dobrych widzę, że "android" zmienia się. Początkowo na pytania odpowida automatycznie i tylko patrzy jak tu się uwolnić, ale po chwili coś w nim topnieje. Uśmiecha się, a kiedy wreszcie rozchodzą się, każdy w swoją stronę, odwraca się i śmieje. Za kilka dni pewnie znów zamieni się w "androida" ale może do tego czasu coś się poprawi w jego otoczeniu. Równocześnie widzę, jak za chwilę Pan dobry spod trójki zostaje brutalnie zaczepiony, przez mieszkańca lokalu na parterze. Pijany mężczyzna wyraźnie domaga się jakiś pieniędzy. Konflikt dobra i zła nie końćzy się niczym szczególnym. Pan z mieszkania numer trzy uwalnia się od natręta i idzie w swoją stronę. Jednak tego dnia będzie mu nieprzyjemnie na wspomnienie tego wydarzenia. Będzie się czuł odpowiedzialny za to, że nie zwraca uwagi, na życie tego z parteru, a tym samym pozwala tamtemu pogrążać się. Co jednak może zrobić?

skomentuj (4)



11:22:50 2005-02-25

JAK TO JEST ZA OKNEM

Ludzie są źli. Ludzie są nudni.
Kiedy tak jest?
W domach. W mieszkaniach. Za zamkniętymi drzwiami.
4 piętro - starszy pan. Na ulicy uprzejmy, kłania się sąsiadom. Kobiety przepuszcza w drzwiach. Słowem wzorowy facet. Jednak wystarczy, że zamkną się za nim drzwi mieszaknia, a wstepuje w niego furia, zaś nienawiść wylewa mu się uszami. Kilka razy widziałem jak uderzył żonę. Kopnął psa. W domu jego mina wciąż wyraża nienawiść.
10 piętro - elegant, bajerant, kawaler. Na ulicy potrafi każdego zaczepić. Strzela oczami do dziewczyn... Zaś w domu nigdy nie robi niczego ciekawego. To jeden z najnudniejszych sąsiadów.
Swoją drogą rację miał jeden z komentujących mój blog. Ludzie za oknami są najzwyczajniej w świecie nudni. Dlatego pamiętajcie, że na jedną moją notkę z jakąś ciekawą obserwacją przypadają dziesiątki godzin NUDY. Z tej magmy odsiewam dla Was tylko to, co w miarę ciekawe.

skomentuj (4)



09:12:48 2005-02-23

PORANKI BYWAJĄ RÓŻNE
7 rano. W wielu sypialniach rozdzwaniają się budziki.
Jedni reagują na ten dźwięk obłąkańczym tańcem, często nago na środku pokoju w poszukiewaniu wstrętnego źródła dźwięku, a kiedy już znajdą je i wyłącza są gotowi do dalszego wstawania.
Jeszcze inni (tych oczywiście jest najwięcej) po prostu wstają i zaczynają się ubierać, albo noga za nogą wloką się do łazienki.
Wielu ożywia się dopiero w kuchni, przy kawie.
Bardzo podoba mi się jeden mężczyzna, który każdego ranka wstaje punkt siódma i po wykonaniu kilku prostych ćwiczeń wchodzi do kuchni, gdzie ma już wszystko dokładnie przygotowane poprzedniego dnia. Włącza tylko wodę do gotowania, i zalewa przygotowaną kawę. Z lodówki wyjmuje gotowe kanapki, zarówno te do zabrania jak i te do zjedzenia na śnidanie. Potem zaczyna ubierać się w rzeczy, które czekały na niego przygotowane od skarpetek po czapkę i wychodzi. Jest godzina 7.45. Możecie mi wierzyć lub nie, ale wg, niego można ustawiać zegarek. Nie wszyscą są tak jak on zorganizowani. Wielu z rana szaleje w nerwowym podnieceniu. Jednak większość po prostu jest od rana zmęczona i zniechęcona.
Jak to dobrze, że ja nie muszę wychodzić.

skomentuj (0)



09:34:59 2005-02-17

KIEDY NIE MA SENSU JEST NUDA

Widywałem dzieci, które nudziły się w domu jak mopsy. Siedziały z nosami przyklejonymi do szyby bez ruchu i czekały na przyjście rodziców. Inne wysiadywały przed telewizorem i wpatrzone w ruchome obrazki zajadały tak zbawienne dla dziecięcego organizmu chipsy. Jeszcze inne dzieci wychodziły na podwórko, ale tam również nie potrafiły znaleźć sposobów na zabicie czasu. Piłka jest nudna, rowery są jeszcze nudniejsze.
W oknach, które stale obserwuje mieszka około setki dzieci w różnym wieku. Z tej grupy tylko jeden chłopiec potrafi się sam sobą zająć. Jeśli nie czyta książki, to coś pisze lub rysuje. Widzę również, że ćwiczy grę na gitarze. Jeśli zaś zmęczy się wysiłkiem umysłowym zaczyna ćwiczyć w swoim pokoju. Robi przysiady, pompki, brzuszki itp. Chłopiec jest jedynakiem. Na oko ma 12-13 lat, ale może mieć też 9-10. Po prostu wygląda na doświadczone dziecko. Poza tym on naprawdę jest doświadczony. Nie, to nie jest patologiczna rodzina, a przynajmniej nie w takim sensie jak myślicie. Rodzice jego nie piją, ba, nawet nie palą. Chodzą do pracy, nie robią awantur, nie krzyczą. Jest tylko jeden problem: rodzice z jakiś całkowicie niezrozumiałych dla mnie przyczyn, nie interesują się nim. Nie widziałem ani matki, ani ojca, aby do chłopca przychodzili porozmawiać. Przez większą część dnia mały siedzi w swoim pokoju. Nie rozumiem tego. Po prostu nie rozumiem. To są dorośli, rozgarnięci ludzie, a pozwalają aby życie najbliższej im istoty umykało im poza ich wiedzą. Życzę chłopcu dużo szcześcia i wytrwałości, może w końcu ktoś go zauważy...

skomentuj (3)



18:35:19 2005-02-12

KOBIET SIĘ NIE BIJE, ZWŁASZCZA KWIATKIEM
Piąte piętro. Zwyczajna rodzina. On, ona i córka. Tylko córka nie jest zwyczajna. Piękna dziewczyna, aż miło się na nią patrzy. Ma tylko jedno takie hobby, które może przerażać... Ćwiczy karate. To znaczy tak mi się wydaje, że to jest karate, bo nie znam się na sztukach walki. Wielokrotnie przychodziła do domu mocno pokiereszowoana, ale zawsze niezwykle szczęśliwa. Jest przy tym nieco pyskata, ale tylko jeśli chodzi o rówieśników, nigdy nie widziałem, aby w domu szalały jakieś wojny, krzyki... Dziewczyna szanuje rodziców i w ogóle ma szacunek dla starszych, jednak na podwórku czuje się panią na włościach.
Ostatnio (jako, że wiek już ma odpowiedni) zaczęła spotykać się z chłopcami. Raczej byli nieco od niej starsi, bo wiadomo, że rówieśnicy są jeszcze nie do końca dojrzali i ogólnie długo jeszcze będą nieco dziecinni.
Niestety Ci starsi chłopcy też nie grzeszą inteligencją. Scenka, któa rozegrała się pod blokiem była błyskawiczna jak walka na ringu. Pokłucili się. Chłopak o wiele od niej wyższy i cięższy zrobił się nieco nerwowy. W pewnym momencie w złości zerwał witkę z wierzby i chlasnął nią w twarz dziewczyny. Trafił ją w szyję, ale to wystarczyło. Nie wiem dokładnie, co ona zrobiła, ale dosłownie ułamki sekund później chłopak leżał na ziemi i dosłownie płakał, zwijał się z bólu. Dziewczyna wróciła do domu i widziałem, że jeszcze przez co najmniej cztery godziny ćwiczyła w swoim pokoju. Gość z podkulonym ogonem wstał po jakimś czasie i nigdy więcej go nie widziałem. Miejmy nadzieję, że to będzie dla niego nauczka.

skomentuj (3)








Po sznurkach do...
Mrówcia
O-Rety
Missi666
Frodo
Facio
Reinkarnacja
Sarkon
Donag
Agula
Scin
Barmanka
Julia












{smscontact}